Forum Brzeg on
Regulamin Kalendarz Szukaj Album Rejestracja Zaloguj

MegaExpert

Poprzedni temat :: Następny temat
Brzeski Dziki Zachód
Autor Wiadomość
Brieger 



Wiek: 61
Dołączył: 05 Sty 2007

UP 29 / UP 7



Wysłany: 2008-02-04, 21:48   Brzeski Dziki Zachód

Zbliża się kolejna rocznica zajęcia przez wojska sowieckie Brzegu. Temat walk jest dość mocno wyeksploatowany, choć liczę na to, że pojawią się nowe fakty dotyczące tego epizodu. Chciałbym zaproponować nowy temat, mianowicie opis pierwszych dni i miesięcy po tym jak Hauptman Pietruszka podpisał kapitulację i obrońcy Brzegu zostali wyprowadzeni z miasta i poprowadzeni przez Częstochowę dalej na wschód. Co działo się dalej w mieście? Po ustaniu działań wojennych w maju 1945 roku, zaczęli powracać dawni mieszkańcy, zaczeli się pojawiać ludzie z Polski w celu zagospodarowywania pozostawionego przez niemców mienia (tzw. szaber), przybywali ludzie skierowani służbowo, aby organizować tu życie, przybywali też inni, aby się ukryć przed nową władzą (albo AK, albo UPA), a w tym wszystkim było wszechpanoszące się żołdactwo sowieckie. Istny 'Dziki Zachód', jak wtedy nazywano te tereny w rdzennych częściach Polski. Dobrze byłoby poznać relacje ludzi, i to może nie te patetyczne o pionierstwie i tak dalej, tylko te prawdziwe. Może ma ktoś jakieś zdjęcia z tego okresu, zna jakieś relacje dotyczące tego okresu. Byłoby ciekawie odtworzyć pierwsze chwile, jak również klimat życia w Brzegu, zaraz po przejściu frontu i póżniej.
0 UP 1 DOWN
 
Rei 


Wiek: 30
Dołączyła: 22 Gru 2006

UP 0 / UP 0



Wysłany: 2008-02-08, 14:22   

Moja babcia przyjechała do Brzegu już w 1945 r., pochodziła z pierwszej 'partii' przybyłych. Wraz z rodziną zamieszkała w domku ogrodnika obok posiadłości rodziny Moll. Jako dziecko pamięta i stacjonujących żołnierzy sowieckich, jak i Niemców, którzy jeszcze nie opuścili miasta. Wspominała,że wraz z innymi dziećmi polskimi toczyli bójki wraz z dziećmi niemieckim, wzajemnie się wyzywając. Na ten fakt Niemki poszły się poskarżyć żołnierzowi radzieckiemu, który nie zawachał się pogrozić dzieciom polskim..karabinem. Także wynika z tego,że stosunki sąsiedzkie były dosyć różne. Ponadto moja prababcia była drugim polskim cywilem pochowanym na dzisiejszym 'starym'cmentarzu przy ul. Kombatantów.
0 UP 0 DOWN
 
Brieger 



Wiek: 61
Dołączył: 05 Sty 2007

UP 29 / UP 7



Wysłany: 2008-02-08, 15:14   

To ja się może podzielę kilkoma relacjami z tego okresu. Jeden nieżyjący już pan, który przybył do Brzegu w czerwcu 1945 roku, opowiadał, że poruszanie się po mieście w dzień było w miarę bezpieczne, ale w nocy było słychać wymianę ognia między żołnierzami sowieckimi, a polskimi, i raczej po zmroku nie wychodziło się z domu. Inny starszy pan, który, jak mi powiedział był w Brzegu od samego początku, opowiadał o tym, jak w 1946 lub 1947 tłum ludzi zatłukł na śmierć sowieckiego żołnierza na dworcu w Brzegu za to, że próbował ukraść walizkę jakiemuś podróżnemu. Ponoć przyjechali żołnierze z ichniejszej żandarmerii wojskowej, wrzucili bez ceregieli to co zostało z tego żołnierza na pakę samochodu i odjechali. Moja niestety również nieżyjąca już sąsiadka opowiadała, jak w tamtym okresie mieszkając na ul. Drzymały w nocy musiały się z siostrą barykadować przed sowieckimi żołnierzami, którzy dobijali się do drzwi i domagali się głośno, oględnie mówiąc, pań do towarzystwa.
Ostatnio zmieniony przez Brieger 2008-02-08, 15:15, w całości zmieniany 1 raz  
0 UP 1 DOWN
 
Lech 


Wiek: 56
Dołączył: 09 Kwi 2007

UP 0 / UP 1


Skąd: Legnica

Wysłany: 2008-02-08, 16:31   

Brieger napisał/a:
Inny starszy pan, który, jak mi powiedział był w Brzegu od samego początku, opowiadał o tym, jak w 1946 lub 1947 tłum ludzi zatłukł na śmierć sowieckiego żołnierza na dworcu w Brzegu za to, że próbował ukraść walizkę jakiemuś podróżnemu. Ponoć przyjechali żołnierze z ichniejszej żandarmerii wojskowej, wrzucili bez ceregieli to co zostało z tego żołnierza na pakę samochodu i odjechali.

To wydarzenie potwierdza też mój ojciec, który w tym okresie często przebywał ze swoim ojcem (a moim dziadkiem-szefem odcinka kolejowego Brzeg-Opole) na dworcu kolejowym. Sowiet próbował dokonać kradzieży nakładając drewnianą skrzynkę bez dna, na walizkę podróżnego. Zdarzenie zauważyli polscy żołnierze tzw. frontowcy, którzy załatwili temat w sposób opisany przez Briegera.
0 UP 1 DOWN
 
Brieger 



Wiek: 61
Dołączył: 05 Sty 2007

UP 29 / UP 7



Wysłany: 2008-02-08, 18:23   

Lech napisał/a:
Sowiet próbował dokonać kradzieży nakładając drewnianą skrzynkę bez dna, na walizkę podróżnego
- zgadza się. O tej technice teź mi ten pan wspominał. Mówimy o tym samym zdarzeniu.
0 UP 0 DOWN
 
Dziedzic_Pruski 



Wiek: 58
Dołączył: 19 Lut 2007

UP 4316 / UP 6923



Wysłany: 2008-11-23, 17:11   Warunki sanitarne w Brzegu po kapitulacji

Zamieszczony tu artykuł, pióra niemieckiej lekarki Dr Marianne Nitsche, pochodzi z czasopisma brzeżan „Briegische Briefe” (Listy Brzeskie) z maja 1948 roku i opisuje warunki sanitarne w Brzegu tuż po zakończeniu działań wojennych, a szczególnie walkę z epidemią tyfusu.

W uzupełnieniu wielu relacji o losach i przeżyciach brzeżan chciałabym krótko opisać panujące tu warunki sanitarne. Gdy znalazłam się w Brzegu pod koniec maja 1945 roku, nie musiałam starać się o zajęcie. Niemcy, którzy zdołali już powrócić lub pozostali tu podczas działań wojennych, pilnie potrzebowali pomocy lekarskiej. Dzięki księdzu Riegerowi (proboszcz katolicki) powołano do życia niemiecki szpital przy (dzisiejszej) ul. Św. Wojciecha 1, w którym zakonnice i siostry czerwonego krzyża sprawowały troskliwą opiekę nad chorymi, wśród których było wielu niemieckich żołnierzy (jeńców), przekazanych przez Rosjan Polakom. Tutaj codziennie po południu przyjmowałyśmy Niemców, gdyż przed południem moja zmarła siostra dr n. med. Charlotte Nitsche i ja pozostawałyśmy do dyspozycji polskiej służby zdrowia. Oprócz polskiego lekarza powiatowego (jeżeli się nie mylę, to był nim zmarły w zeszłym roku dr Gawędzki), który leczył tylko Polaków, nie było żadnego innego lekarza. Później dołączyli jeszcze (niemiecki) radca sanitarny (tytuł honorowy lekarzy z długim stażem) pan Larisch, pani dr Powroslo i polski ginekolog. Dawna Apteka Piastowska (przy ulicy Piastowskiej 4) była teraz polską apteką, wydającą lekarstwa jedynie za polską walutę. Niemcy, ciężko pracujący jedynie za wodnistą zupę, nie mogli się przez to zaopatrywać w niezbędne środki lecznicze i dlatego bezpłatne zaopatrzenie ludności niemieckiej w lekarstwa stało się palącym problemem. W przytułku Mariackim (przy ul. Chrobrego – budynek z cegły klinkierowej tuż obok szkoły) mieścił się polski szpital powiatowy, którym kierował polski lekarz powiatowy, zaś diakonię (przytułek diakonis – dzisiejsze przedszkole przy ul. Kamiennej, diakonisa – w kościele ewangelickim siostra w świeckim stowarzyszeniu, pracująca jako pielęgniarka) została zajęta przez Polski Czerwony Krzyż (PCK). Z początku PCK zgodził się, by 3 razy w tygodniu, po południu, byli przyjmowani również pacjenci nardodowości niemieckiej – tak że przed południem przyjmowaliśmy około stu polskich, a po południu mniej więcej taką samą liczbę niemieckich pacjentów. Na początku naszą ciężką pracę wynagradzano jedynie talerzem wodnistej zupy dziennie, później płacono nam jeszcze 5 zł., co jednak na nic nie wystarczało. Niestety jedna ze współpracowniczek Niemieckiego Czerwonego Krzyża popełniła błąd i miast współpracować z PCK , lub najlepiej od razu mu się podporządkować, zaczęła bruździć, co doprowadziło do zerwania współpracy, przez co PCK nie przyjmował już Niemców i byliśmy zdani sami na siebie. Zdołaliśmy co prawda przebrnąć przez te ciężkie czasy, jednak za cenę wielu istnień ludzkich. Z PCK w dalszym ciągu nieustannie współpracowała pani Vollrath.

Głównym polem naszej działalności było zwalczanie chorób zakaźnych . Szczególnie niemowlęta i małe dzieci zapadały często na błonicę (głównie krztusiec). Pomoc była tu możliwa, jeżełi tylko dysponowaliśmy odpowiednią surowicą. O wiele bardziej niebezpieczną chorobą był tyfus, objawiający się przeważnie w postaci „typhus abdominalis” (dur brzuszny – ostra choroba zakaźna objawiająca się m.in. biegunką, długotrwałą wysoką gorączką i zaburzeniami świadomości ). Ta epidemia zbierała obfite żniwo szczególnie wśród młodych ludzi - między 15-tym i 35-tym rokiem życia. Frapujące było to, że ludzie starsi – między 50-tym i 70-tym rokiem życia i starsi nie zapadali na tyfus, będąc widocznie bardziej odporni na jego zarazki. Z epidemią tyfusu – co prawda nie takich rozmiarów – należało się liczyć, jako że wszędzie – na ulicach i placach - piętrzyły się śmieci i nieczystości, a nasze ładne i schludne miasto zmieniło się nie do poznania. Dochodził jeszcze brak uzdatnionej wody pitnej, obniżona odporność ludności, złe wyżywienie, brak lekarzy i pomocniczego personelu medycznego oraz brak możliwości ścisłej izolacji chorych. Pierwsze przypadki zachorowania na tyfus wystąpiły w osiedlu zachodnim, gdzie (pozostała) ludność niemiecka mieszkała w wielkim ścisku, so sprzyjało szybkiemu rozprzestrzenianiu się epidemii. W budynku sąsiadującym ze szpitalem św. Rafała (przypuszczam, że chodzi tu o wspomniany szpital niemiecki, ale nie udało mi się tego dokładnie ustalić) urządzono szpital zakaźny, który okazał się jednak wkrótce za mały i nieodpowiadający wymogom. Tymczasem epidemia rozprzestrzeniała się w zastraszającym tempie i przypadki zachorowań występować zaczęły również wśród Rosjan i Polaków, co pobudziło ich do podjęcia walki z chorobą. PCK przeprowadził przymusowe szczepienia i wkrótce mieliśmy dość surowicy, pochodzącej głównie z zasobów rosyjskiego szpitala (wojskowego), by poddać szczepieniom również ludność niemiecką. Były dezynfekator powiatowy pan Katzler zaopatrywał ludność całego powiatu brzeskiego, podczas gdy my prowadziliśmy akcję uświadamiającą (obowiązek meldowania zachorowań) i zaopatrywaliśmy ludność miejską. Z polecenia jednej z brzeskich nauczycielek cała młodzież szkolna, a potem dzieci z przedszkola, poddały się grupowemu szczepieniu. Ponieważ zaraza gwałtownie się rozprzestrzeniała i przypadki zachorowań mnożyły się również na wsi (w powiecie), w jednym z budynków dawnego zakładu leczniczego i pieleęgnacyjnego (Heil und Pflegeanstalt – na rogu Kamiennej i Chrobrego, dziś mieszczą się tam warsztaty ZSZ Nr 1) z polską i rosyjską pomocą urządzono szpital tyfusowy na 200 łóżek. Wielkiej pomocy udzielił nam przy tym Rosjanin (być może lekarz wojskowy), który zobowiązał się dostarczać lekarstwa (środki nasercowe) i wyżywienie dla 200 chorych dziennie oraz przydzielić personel medyczny. Wspomniany barak tyfusowy był międzynarodowy – leżeli tam Niemcy, rosyjscy cywile i Polacy. W niektóre dni całe ulice były przeczesywane przez rosyjskich, polskich i niemieckich lekarzy oraz personel medyczny i wszyscy chorzy na tyfus i podejrzani o zachorowanie umieszczani byli w szpitalu tyfusowym. Wraz z odejściem lata, a i wskutek naszych energicznych działań liczba zachorowań zaczęła stopniowo maleć.

Inną plagą były choroby weneryczne, lecz energiczne działania nie były tu możliwe, gdyż brakowało przede wszystkim lekarstw. Gdy konieczna była operacja, musiano wzywać rosyjskiego lekarza sztabowego (chirurga), gdyż nie dysponowaliśmy żadnymi instrumentami. Wszędzie napotkać można było miny i granaty ręczne (chodziło zapewne w szerszym zakresie o amunicję, niewybuchy i niewypały), które eksplodując powodowały ciężkie obrażenia.

Moją działalność przerwała deportacja – towarzyszyłam pierwszemu transportowi 3000 brzeżan do Ventschow, powiat Wismar w Meklemburgii.
2 UP 0 DOWN
 
Roztropek 


Wiek: 68
Dołączył: 11 Sie 2006

UP 344 / UP 162


Skąd: tutejszy

Wysłany: 2008-11-24, 16:27   

Znalazłem kilka opisów zamieszczonych w Kurierze Brzeskim. Niestety oparte są na referatach IPN i zawierają jednostronny polityczny komentarz. Niemiecka lekarka miała o niebo więcej powodów by umieścić swoje komentarze jednak w imię przedstawienia faktów historycznych nie zrobiła tego. Historia powinna być jedna niezależnie od poglądów historyków, a wnioski powinien wyciągać czytający, może kiedyś dożyjemy takich czasów. Oto linki:
http://www.kurierbrzeski....rticle&a_id=475
http://www.kurierbrzeski....article&a_id=38
http://www.kurierbrzeski....article&a_id=73
http://www.kurierbrzeski....article&a_id=46
0 UP 0 DOWN
 
motomaniek77 


Wiek: 42
Dołączył: 31 Lip 2008

UP 39 / UP 22



Wysłany: 2008-11-26, 14:41   

W zeszłym roku jeszcze przed śmiercią pana Gawędzkiego rozmawiałem z nim na temat incydentu który miał miejsce chyba w 45 lub 46 roku przed budynkiem obecnego Urzędu Miasta kiedy to rosyjski żołnierz został zastrzelony przez polski oddział ,który chronił ten budynek.Pan Gawędzki jako lekarz został wezwany aby stwierdzić zgon.Obawiano się wówczas zemsty ze strony rosyjskich żołnierzy ale po krótkiej wymianie zdań w której uczestniczył pan Gawędzki żołnierze zabrali ciało i udali sie do pobliskich koszar.
0 UP 0 DOWN
 
Julian Mazur 



Wiek: 69
Dołączył: 19 Mar 2016

UP 144 / UP 31



Wysłany: 2019-07-23, 23:00   

Dziękuję Dziedzicowi Pruskiemu za odnaleziony i przetłumaczony tekst oraz jego wskazanie. Relacja niemieckiej pani doktor odstaje od części wypowiedzi innych, którzy najwyraźniej ekscytując się przykrymi wyrazami Rosjan winią chyba za wszystko, może i za to, że mieszkają (mieszkali) w polskim Brzegu. Chociaż ten obrazek rosyjskiego żołnierza biorącego w obronę niemieckie dzieci przed polskimi jest miły. Z relacji pani doktor wynika, że Rosjanie mieli pewne zasługi w staraniach o zapewnienie pomocy lekarskiej także Niemcom. Wygląda na to, że współpraca pani doktor z Rosjanami układała się lepiej niż z Polakami.

Może kiedyś dowiemy się czegoś i o Niemcach, którzy zostali w Brzegu na zawsze.
0 UP 0 DOWN
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Zobacz posty nieprzeczytane

Skocz do:  

Tagi tematu: brzeski, dziki, zachod


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template BMan1Blue v 0.6 modified by Nasedo
Strona wygenerowana w 0,52 sekundy. Zapytań do SQL: 27
Nasze Serwisy:









Informator Miejski:

  • Katalog Firm w Brzegu