Forum Brzeg on
Regulamin Kalendarz Szukaj Album Rejestracja Zaloguj

MegaExpert

Poprzedni temat :: Następny temat
Rozmowa z Bożeną Ogorzelec
Autor Wiadomość
zdanek 



Wiek: 41
Dołączył: 10 Gru 2008

UP 0 / UP 0


Skąd: Zagłębie Wałbrzych

Ostrzeżeń:
 1/4/6
Wysłany: 2009-07-10, 22:31   Rozmowa z Bożeną Ogorzelec

Bożena Ogorzelec: Nacisk stawiało się na technikę

Wiele zespołów buduje swoje składy na przyszły sezon, w Brzegu nastąpiła mała rewolucja w klubie, a Pruszków powraca po wielu latach do elity rozgrywek. My tymczasem postanowiliśmy troszkę powspominać najlepsze czasy brzeskiej koszykówki. Był sezon 1989/90, trenerem Stali Brzeg wówczas Jan Jargiełło.

Po sezonie zasadniczym brzeżanki zajmowały piątą lokatę przed fazą play-off. Trzecie, decydujące o awansie do "czwórki" spotkanie Stal Brzeg wygrała z Polonią Warszawa 106:99. Niestety medalu nie udało się wywalczyć w rywalizacji z zespołem z Poznania, lecz czwarte miejsce w Polsce jest i tak do tej pory największym sukcesem w historii brzeskiej koszykówki. Brzeska Stal w tym pamiętnym sezonie występowała w składzie: Gabriela Mróz, Anna Golda, Katarzyna Kulwicka, Joanna Iwanicka, Urszula Wąsik, Ewa Świerk, Barbara Szymańska, Agnieszka Wątor, Ewa Listowska, Monika Tygielska oraz Bożena Ogorzelec, z którą właśnie mieliśmy przyjemność porozmawiać.

Jak zaczęła się Pani przygoda z koszykówką?

- W wieku 11 lat byłam już bardzo wysoka, miałam 168 cm wzrostu, zawsze byłam jako dziecko duża. Nasz pan od WF-u był trenerem koszykówki i założył szkołę. Ja już w wieku 13 lat byłam zawodniczką Znicza Pruszków, skąd pochodzę. Co ciekawe, w wieku 14 lat miałam ten wzrost, który mam obecnie (187 cm - dop. red.). W tamtych latach byłam pod względem wzrostu czwarta w Polsce i pewne było wówczas, że będę grała na pozycji środkowej. Od najmłodszych lat byłam uczona gry tyłem do kosza. To w późniejszym czasie procentowało podczas gry na seniorskim szczeblu.

Kiedy Pani zadebiutowała w lidze?

- Debiut w ekstraklasie zaliczyłam w wieku 14 lat. Wprawdzie to były zaledwie dwie lub trzy minutki spędzone na parkiecie, ale jakże cenne.

Jak Pani wspomina grę w Zniczu Pruszków?

- Grałam tam przez 11 lat. W klubie stawiano przede wszystkim na wyszkolenie techniczne. Największym naszym sukcesem było najpierw wejście do ekstraklasy, a w 1981 roku zdobycie Pucharu Polski. Warto dodać, że był to pierwszy Puchar Polski w historii tych rozgrywek, a w moim zespole grały same wychowanki. Po wejściu do ekstraklasy miałyśmy bardzo udany sezon, w którym wygrałyśmy wszystkie mecze z wyjątkiem ostatniego. Byłyśmy już wtedy naprawdę silnym zespołem.

W 1984 roku trafiła Pani do Brzegu...

- Zgadza się. Był to nieudany sezon dla zespołu Znicza, który po barażach spadł z ekstraklasy do II ligi, wówczas nie było I ligi. Po sezonie zaproponowano mi grę w Stali Brzeg. Pierwszy kontrakt podpisałam na 3 lata, a jestem już tutaj 25 lat. W tym czasie na świat przyszedł mój syn Łukasz, a w Stali grałam łącznie 9 lat.

Świętując w sezonie 1989/90 największy jak dotychczas sukces brzeskiej koszykówki...

- Grałyśmy wtedy bardzo dojrzałą koszykówkę. Miałyśmy wtedy ogromną szansę na wywalczenie brązowego medalu, jednak pamiętny mecz w Poznaniu z Lechem nie był najlepszym w wykonaniu sędziów. Sporo się wtedy mówiło, że nie dane nam było zająć trzeciego miejsca. Zagrałyśmy w Pucharze Ronchetti wygrywając z fińskim zespołem Pussihukat Ventaa, jednak w drugiej rundzie lepsze od nas były koszykarki Spartaka Moskwa. Był to niezwykły sezon w naszym wykonaniu i miło się wspomina ten rok.

Trenerem był pan Jan Jargiełło. Jak Pani wspomina tego szkoleniowca?

- Trener Jargiełło stworzył świetny zespół. Potrafił nas dobrze zmotywować przed każdym meczem. Mile się z nim współpracowało.

Spędziła Pani 20 lat na boisku bez żadnych kontuzji?

- Nie było tak różowo. Już w wieku 18 lat miałam swoją pierwszą operację na kolano, a w wieku 22 lat operowano mi ścięgno Achillesa. Tak więc przychodząc do Brzegu byłam już po swoich pierwszych kontuzjach.

Jakie Pani dostrzega różnice między koszykówką lat 80-tych a współczesną?

- W czasie, gdy ja grałam w koszykówkę, większy nacisk stawiało się na technikę. Kluczowe wówczas było indywidualne wyszkolenie techniczne zawodniczki. Sporo czasu poświęcało się także na trenowaniu zastawiania rywala. Dzisiaj gra jest bardziej siłowa.

Pani rodzinne miasto Pruszków powraca do ekstraklasy żeńskiej koszykówki.

- Tak, po 25 latach upragniony powrót to elity. Dokładnie 25 lat temu, gdy ja odchodziłam z Pruszkowa zespół spadł do II ligi, w pewnym momencie żeńska koszykówka w Pruszkowie zniknęła. Odrodziła się kilka lat temu, a w zeszłym sezonie dziewczyny wywalczyły upragniony awans.

Komu będzie Pani teraz kibicowała?

- (śmiech) To bardzo trudne pytanie. Pół na pół - serce rozdarte. Tam się urodziłam i tam się wszystko zaczęło, natomiast w Brzegu grałam sporo czasu i mieszkam już bardzo długo. W zespole Znicza występuje natomiast Mirela Pułtorak, tak więc to taki akcent brzeski. Wygląda to tak jakbyśmy się zamieniły miejscami. Ja rozpoczynałam w Pruszkowie i trafiłam do Brzegu, a Mirela odwrotnie.

Pani syn Łukasz nie poszedł w ślady mamy, ani taty, wybrał piłkę ręczną?

- Jako dziecko Łukasz sporo przebywał ze mną na meczach i na treningach. Próbował swoich sił w grze w kosza i myślę, że to mu także pomogło w obecnej dyscyplinie. Chciał w coś grać i dobrze, że gra w piłkę ręczną. Robi to co kocha, ma swoją pasję. Warunki fizyczne ma po rodzicach, tato siatkarz, mama koszykarka - śmiejemy się czasem, że u nas to tylko piłki nożnej w rodzinie nie ma. W wolnych chwilach wspólnie z mężem wybieramy się na mecze syna i kibicujemy mu w meczach, wcześniej Orlika Brzeg, a teraz Gwardii Opole.

W Brzegu tymczasem sporo zmian przed sezonem m.in. nowy Zarząd Klubu, w którym znalazło się miejsce także dla Pani, a ponadto będzie się Pani opiekowała zespołem juniorek Odry.

- Jest taki pomysł, abym objęła funkcję trenera zespołu juniorek. Na pewno mamy sporo utalentowanych dziewczyn, które można nadal szkolić. Jeśli spośród szesnastu czy osiemnastu juniorek wyszkoli się kilka, które będą mogły zaistnieć w ekstraklasie, to będzie na pewno wielki sukces. Na pewno potrzebna jest ciężka praca zarówno moja jak i dziewcząt, które chcą nadal grać w przyszłości.

Który moment w karierze utkwił w Pani pamięci najbardziej?

- Było to chyba w 1984 roku. Stal Brzeg jako beniaminek przegrał z ówczesnym mistrzem Polski Włókniarzem Pabianice zaledwie jednym punktem po trzech dogrywkach. To był niesamowity mecz i bolesna porażka. Przegrywać jednak trzeba umieć i mimo łez schodziłyśmy z boiska dumne, że przeciwstawiłyśmy się tak silnej ekipie jaką była wtedy drużyna Włókniarza.

Rozmawiał: Mariusz Kolekta
0 UP 0 DOWN
 
beneck 


Wiek: 35
Dołączył: 11 Wrz 2006

UP 26 / UP 16



Wysłany: 2009-07-11, 09:33   

Jesli to Ty załączasz rozmowe nie Mario to chociaż wypadałoby umieścić źródło tej rozmowy bo u Ciebie w domu to sie nie odbyło....
0 UP 0 DOWN
 
zdanek 



Wiek: 41
Dołączył: 10 Gru 2008

UP 0 / UP 0


Skąd: Zagłębie Wałbrzych

Ostrzeżeń:
 1/4/6
Wysłany: 2009-07-11, 17:59   

Załączyłem bo Mario chyba pojechał na wakacje.
A jak i gdzie Pan Kolekta przeprowadził wywiad to nie wiem, ale zrobił to na potrzeby plkk :wink:
0 UP 0 DOWN
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Zobacz posty nieprzeczytane

Skocz do:  

Tagi tematu: bozena, ogorzelec, rozmowa


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template BMan1Blue v 0.6 modified by Nasedo
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 20
Nasze Serwisy:









Informator Miejski:

  • Katalog Firm w Brzegu